Zawartość
- Zamek w Pszczynie i księżna Daisy – najważniejsze fakty w skrócie
- Zamek w Pszczynie – historia rezydencji
- Kim była księżna Daisy i jak trafiła do Pszczyny?
- Małżeństwo, dwór i oczekiwania księżnej Daisy
- Wojna, zmiany i napięcia – jak Zamek w Pszczynie przestał być bezpieczną przystanią?
- Upadek dawnego świata i osobiste dramaty księżnej Daisy
- FAQ – najczęściej zadawane pytania
Zamek w Pszczynie ma historię dłuższą niż sama opowieść o księżnej Daisy. A jednak to właśnie ona sprawiła, że ta rezydencja zaczęła kojarzyć się nie tylko z architekturą i dworem, ale też z konkretnym życiem. Z emocjami, decyzjami, ryzykiem. W tym tekście łączę oba wątki: miejsce i kobietę, która na długo została z nim związana.
Zamek w Pszczynie i księżna Daisy – najważniejsze fakty w skrócie
- Zamek w Pszczynie powstał jako gotycka warownia w XV wieku i był wielokrotnie przebudowywany.
- Obecny kształt rezydencji pochodzi głównie z lat 1870–1876.
- Księżna Daisy urodziła się w 1873 roku w Walii, zmarła w 1943 roku w Wałbrzychu.
- Od 1891 roku była żoną Hansa Heinricha XV Hochberga, właściciela zamku w Pszczynie.
- W latach 1915–1916 w zamku mieściła się Wielka Kwatera Główna armii niemieckiej.
- Po I wojnie światowej Pszczyna znalazła się w granicach Polski, a pozycja rodu osłabła.
- Zamek zachował oryginalne wyposażenie i od 1946 roku pełni funkcję muzeum.
Zamek w Pszczynie – historia rezydencji
W Pszczynie mówi się "zamek", ale w praktyce to pałacowa rezydencja, której korzenie sięgają dawnych, obronnych czasów. Najpierw był tu gotycki zamek z XV wieku, później przyszły przebudowy – renesans, barok, a w XIX wieku kolejna wielka zmiana, kiedy budowla dostała kształt, który kojarzysz dzisiaj z pocztówek. I to jest ciekawe: jedna lokalizacja, a kilka epok nakładających się jak warstwy farby.
Jeśli cofnąć się najdalej, w źródłach pojawiają się wzmianki o murowanym zamku w pierwszej połowie XV wieku. Wtedy Pszczyna była związana z układem księstw śląskich i wpływami Czech. Zamek miał funkcję obronną, miał fosę, wały, most zwodzony. I podobno – co zawsze działa na wyobraźnię – w 1433 roku zdołał odeprzeć najazd husytów. Czyli nie była to tylko elegancka siedziba z salonami, ale realny punkt na mapie, który musiał się bronić.
Potem własność przechodziła z rąk do rąk. Byli Piastowie, były rody związane z księstwami opolskimi, raciborskimi, cieszyńskimi. W XVI wieku mocniej wybrzmiewa wątek Promnitzów – to oni trzymali Pszczynę długo, od połowy XVI do drugiej połowy XVIII wieku. W tym czasie rezydencja zaczęła zmieniać funkcję: mniej twierdzy, więcej reprezentacji. Renesansowe przebudowy, dziedziniec, krużganki, kaplica. A potem pożary i odbudowy, bo takie miejsca rzadko mają spokojne dzieje bez przerw.
W XVIII wieku zamek przechodził kolejne przeobrażenia w kierunku baroku. Nie chodziło już o to, by "stać i bronić", tylko by robić wrażenie. Układ skrzydeł, podkowa otwarta w stronę miasta, wielkie schody prowadzące na reprezentacyjną kondygnację... to już logika pałacu, nie strażnicy.
Ważna zmiana przychodzi w XIX wieku, gdy Pszczyna trafia do Hochbergów. Wtedy zamek dostaje swoją najbardziej rozpoznawalną "twarz" – przebudowę z lat 1870–1876. To etap, który dla współczesnego odbiorcy jest istotny, bo dzisiejszy obraz rezydencji w dużej mierze jest odbiciem tamtych decyzji. Zmieniono elewacje, powstały nowe, mocno reprezentacyjne wnętrza, rozbudowano przestrzeń w stylu, który miał podkreślać rangę rodu. Nie tylko meble, ale też symbolika – monogramy, herby, monumentalne sale.
Jest jeszcze jeden wątek, przez który Pszczyna wykracza poza "ładny zamek do zwiedzania". Podczas I wojny światowej, w latach 1915–1916, w zamku mieściła się Wielka Kwatera Główna armii niemieckiej. Bywali tam cesarz Wilhelm II, Hindenburg, Ludendorff. Czyli rezydencja stała się miejscem realnych decyzji, które miały wpływ na losy Europy. Dziś da się na to patrzeć jak na ciekawostkę historyczną, ale wtedy to było centrum dowodzenia – i musiało zmienić atmosferę tego miejsca.
A po wojnach? Tu akurat Pszczyna ma wyjątkowe szczęście. W przeciwieństwie do wielu śląskich rezydencji, zamek zachował mnóstwo oryginalnego wyposażenia. Dzięki temu zwiedzasz wnętrza, które nie są tylko rekonstrukcją "na oko". To właśnie ta ciągłość sprawia, że łatwiej uwierzyć, że ktoś tu naprawdę mieszkał, pracował, przechodził korytarzami w nocy, słyszał skrzypienie podłogi.
Kim była księżna Daisy i jak trafiła do Pszczyny?
Daisy miała na imię Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, z domu Cornwallis-West. Urodziła się 28 czerwca 1873 roku w Walii, a zmarła 29 czerwca 1943 w Wałbrzychu. Była Angielką z arystokratycznego środowiska, ale z rodziny, która nie miała takiej fortuny jak niektóre domy europejskie. I tu zaczyna się historia, która z boku wygląda jak bajka, a w środku potrafi być twardsza, niż się wydaje.
Dorastała między Walią a Londynem. Wspomina się o zamku Ruthin, o przeprowadzce do miasta, o dzieciństwie zdominowanym przez opiekunki, nie przez rodziców. Wtedy to było "normalne" w pewnych kręgach, choć konsekwencje bywały brutalne. Daisy miała temperament, miała też marzenia – nawet o śpiewie, o scenie. Uczyła się muzyki, miała kontakt z ludźmi z artystycznego świata, próbowała swoich sił. I jednocześnie wchodziła w realia, gdzie wizerunek i układy rodzinne potrafiły przesądzić o przyszłości.
W 1891 roku, 8 grudnia, poślubiła Hansa Heinricha XV Hochberga – jednego z najbogatszych arystokratów Cesarstwa Niemieckiego. Poznali się w Londynie kilka miesięcy wcześniej, a do zaręczyn mocno dążyła matka Daisy. Ślub był wydarzeniem towarzyskim z wysokiego poziomu – kościół św. Małgorzaty w Londynie, prestiż, obecność ważnych osób, cień aprobaty królowej Wiktorii. Z zewnątrz: olśnienie. W praktyce: wejście do świata, gdzie Daisy miała być panią rodu, elementem układanki, wizytówką.
Po ślubie młoda księżna mieszkała głównie w Książu, bo to była ważniejsza rezydencja rodziny. Ale Pszczyna też stała się jej miejscem – jako "zamek na Górnym Śląsku", który należał do Hochbergów i pełnił rolę reprezentacyjną. Daisy nie zawsze zachwycała się tym, co widziała po przyjeździe. W pamiętnikach narzekała na brak wygody, na chłód dworskich zasad, na to, że przepych nie musi oznaczać komfortu. Dla kogoś, kto przyjechał z Anglii, różnica stylu życia bywała uderzająca.
Warto też pamiętać, że Daisy nie była tylko "ikoną piękności" i damą z salonu. Zajmowała się działalnością społeczną, wspierała inicjatywy charytatywne, angażowała się w tematy higieny, zdrowia, edukacji. Z czasem miała też mocny rys pacyfistyczny i próbowała działać na rzecz łagodzenia napięć między Anglią a Niemcami. To nie jest wątek z lukru – raczej z gatunku: ryzykowny, bo polityka i emocje narodowe potrafią zmielić nawet najbardziej znane nazwisko.
Małżeństwo, dwór i oczekiwania księżnej Daisy
Małżeństwo Daisy z Hansem Heinrichem XV bywa opisywane jako wejście do świata, w którym wszystko jest "na pokaz". Stroje, kolacje, listy gości, ogromna służba. A w środku? Często samotność, dużo milczenia, i ciągłe poczucie, że coś wypada, a coś nie wypada.
Daisy miała 18 lat, kiedy wyszła za mąż. To wiek, w którym jedni dopiero zaczynają studia, inni próbują pierwszej pracy, a ona nagle stała się "panią" rodu z gigantyczną fortuną, kopalniami, hutami, majątkami, hotelami i kilkoma rezydencjami. Z zewnątrz: bajeczny pakiet. Z perspektywy codzienności: duża odpowiedzialność, a do tego zasady, które nie zawsze da się negocjować.
W jej wspomnieniach wraca motyw chłodu męża. Nie w sensie jednego dnia czy gorszego humoru, tylko długiego schematu: brak czułości, długie rozstania, zdrady, zostawianie jej samej bez informacji. I to ciekawe, bo jednocześnie potrafiła nazywać go "najlepszym mężem". Trochę jakby próbowała pogodzić dwa światy: to, co czuje, z tym, co wypada powiedzieć. Czasem człowiek w takich układach robi to automatycznie.
Dwór był osobnym organizmem. Daisy źle znosiła nieustanną obecność służby. Nawet proste sprawy, najbardziej prywatne, były kontrolowane przez ludzi w liberiach, przez "obsługę", która nie znikała. I tu pojawia się drobiazg, który mówi sporo o różnicach kulturowych: ona tęskniła za ciepłem znanym z domu, za normalnością, za świętami, które nie są tylko "wydarzeniem". Pisała, że niemieckie Boże Narodzenie było piękne muzycznie, ale brakowało jej angielskich zwyczajów, drobnych żartów, deserów, tego domowego luzu.
Próbowała też przenosić do swoich rezydencji angielskie nawyki związane z higieną. Dla niej to była normalna rzecz, a tam wywoływało opór. W świecie arystokracji czasem trudniej przeforsować umywalkę i nową instalację niż największą dekorację salonu.
Zamek w Pszczynie w tym wszystkim miał rolę trochę inną niż Książ, ale nadal ważną. To Pszczyna była bardziej "dworska" w sensie wizyt, pokazów, polowań i przyjęć. Daisy lubiła gości, lubiła atmosferę spotkań, potrafiła tworzyć wokół siebie krąg ludzi - młodych arystokratów, dyplomatów, czasem bardzo wpływowych osób. I tu wchodzi jej talent: ona umiała budować klimat, w którym ludzie czuli się swobodniej niż w typowym pruskim świecie etykiety.
Przy okazji, Daisy miała ambicję, żeby jej rezydencje były miejscem spotkań osób z Europy. Udało się - przyjeżdżali arystokraci z różnych krajów, pojawiały się nazwiska, które dziś brzmią jak spis władców i możnych domów. Zamek nie był tylko dekoracją. To był instrument: przestrzeń do rozmów, politycznych relacji, wpływów. A Daisy była kimś, kto potrafił to uruchomić.
Były też wątki bardziej ludzkie, czasem nawet zabawne. Pamiętniki Daisy pełne są scen, które pokazują ją jako osobę żywą, nie marmurową. Ekscentryczne historie z młodości, sytuacje towarzyskie, anegdoty o garderobie, drobne skandale. Takie rzeczy wbrew pozorom pomagają zrozumieć, dlaczego ona do dziś działa na wyobraźnię - bo nie była tylko "ładną postacią na portrecie".
No i macierzyństwo. To też ważny temat, bo w tamtych realiach oczekiwano od księżnej przede wszystkim dziedziców. Daisy miała bolesne doświadczenia: pierwsze dziecko - córka - żyło tylko kilkanaście dni. Później urodziła trzech synów, ale trzeci poród był bardzo ciężki i po nim jej zdrowie zaczęło się sypać. Problemy z nogami, zatory, postępujące ograniczenia - z czasem pojawia się obraz kobiety, która coraz mniej ma wpływ na swoje ciało, choć wciąż ma wpływ na otoczenie przez nazwisko.
I teraz pytanie, które pojawia się naturalnie: co się dzieje, kiedy taki świat, oparty na tytułach, majątku i etykiecie, dostaje wojną prosto w fundamenty?

Daisy von Pless
Wojna, zmiany i napięcia – jak Zamek w Pszczynie przestał być bezpieczną przystanią?
Wojna zmienia wszystko, ale w rezydencjach takich jak Pszczyna widać to szczególnie. Bo to miejsce, które miało kojarzyć się z ciągłością. A nagle pojawiają się sztaby, decyzje, żołnierze, nowe role, nowe podejrzenia.
Podczas I wojny światowej zamek w Pszczynie stał się na pewien czas Wielką Kwaterą Główną armii niemieckiej. To nie była wizyta z cyklu "przyjazd na polowanie". To było realne centrum dowodzenia. Cesarz Wilhelm II, generałowie, narady, mapy, planowanie frontu. Wnętrza, które wcześniej służyły do przyjęć, nagle zaczęły pracować dla wojny.
Dla Daisy ta sytuacja była osobistą tragedią na wielu poziomach. Ona była Angielką, żyła w niemieckim świecie, miała kontakty z dworem brytyjskim, a w tym samym czasie próbowała działać na rzecz porozumienia. Od lat obserwowała narastającą wrogość między Anglią a Niemcami i próbowała mediować. I nagle wojna wybucha - i z dnia na dzień przestajesz być "łącznikiem", a zaczynasz być podejrzaną. Nawet jeśli nic nie robisz.
Daisy próbowała pomagać. Zaczęła pracę jako pielęgniarka Czerwonego Krzyża w Berlinie, odwiedzała obozy jeńców, wysyłała apele o ludzkie traktowanie więźniów. W prasie pojawiły się oskarżenia o szpiegostwo. Wrogość w Niemczech, wrogość w Anglii wobec jej rodziny. Została zmuszona do wycofania się z części działań, a później pozwolono jej pracować w dużo trudniejszych warunkach - w pociągach sanitarnych, na różnych frontach.
Wojna rozdzieliła też ją z mężem. Przez lata prawie się nie widywali. Narastało niezrozumienie, narastał konflikt wartości. Ona w środku czuła się związana z Anglią, on był elementem niemieckiej struktury władzy i wojskowego otoczenia. I tu nawet największy dom, najdroższe meble i najdłuższa lista służby nie dają żadnej ochrony. Bo wojna nie patrzy na tapety w salonie.
Po wojnie świat arystokracji już nie był taki sam. Pszczyna znalazła się w odrodzonej Polsce, zmieniały się granice, wpływy, majątki. Wchodzi dewaluacja, kłopoty finansowe, naciski polityczne. Daisy z czasem traciła stabilność, która wcześniej wydawała się gwarantowana przez tytuł. A jej zdrowie pogarszało się coraz bardziej. I to robi mocne wrażenie, bo w pewnym momencie historia wielkich rezydencji spotyka się z historią jednej osoby w sposób brutalnie prosty: zostaje sama, coraz słabsza, a wokół trwa walka o majątek, o wpływy, o nazwisko.
Upadek dawnego świata i osobiste dramaty księżnej Daisy
Po wojnie nic nie wróciło na swoje miejsce. Ani świat arystokracji, ani małżeństwo Daisy, ani jej pozycja. Granice się przesunęły, pieniądze straciły wartość. Dawni sojusznicy zniknęli albo odwrócili wzrok. To, co wcześniej było oczywiste - rezydencje, tytuły, zaplecze finansowe - zaczęło się kruszyć szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Rozwód z Hansem Heinrichem XV zatwierdzono w 1922 roku. Formalnie winny był mąż, ale opiekę nad synami przyznano jemu. Dla Daisy to był cios, bo macierzyństwo, mimo trudnych relacji i ograniczeń zdrowotnych, miało dla niej ogromne znaczenie. Została z tytułem, z prawem do kilku nieruchomości i z obietnicą finansowego zabezpieczenia. Tyle teoria. Praktyka wyglądała inaczej.
Fortuna Hochbergów topniała. Inflacja, długi, decyzje polityczne, a później kolejne zmiany ustrojowe sprawiły, że alimenty trafiały do Daisy nieregularnie albo wcale. Zaczęły się realne problemy z pieniędzmi. Zaciąganie pożyczek. Sprzedaż kosztowności. Zgody na rzeczy, które jeszcze kilka lat wcześniej byłyby nie do pomyślenia. W pewnym momencie podpisała nawet kontrakt reklamowy, żeby móc normalnie funkcjonować. Dla kobiety z jej pozycją to było przejście przez granicę, ale sytuacja nie zostawiała pola manewru.
Jej zdrowie pogarszało się systematycznie. Po ciężkim porodzie najmłodszego syna nigdy nie odzyskała pełnej sprawności. Problemy z krążeniem, bóle nóg, później wózek inwalidzki. Z czasem doszła niemal całkowita zależność od opiekunek. A mimo to Daisy nadal interesowała się światem, pisała listy, obserwowała politykę, reagowała emocjonalnie na wydarzenia. Nie zamknęła się w sobie, choć warunki bardzo do tego pchały.
W latach 30. wróciła do Książa, a potem została przeniesiona do Wałbrzycha. Wojna znów przyszła blisko. Tym razem jeszcze ostrzej. Daisy próbowała pomagać więźniom obozu Gross-Rosen, wysyłając paczki żywnościowe. Robiła to po cichu. W tamtym czasie każde takie działanie było ryzykowne. Jej opiekunka, Angielka, musiała codziennie meldować się na gestapo. Braki żywności, zimno, brak leków - to była codzienność ostatnich lat życia Daisy.
Zmarła 29 czerwca 1943 roku, dzień po swoich urodzinach. Zatrzymanie akcji serca. Pogrzeb odbył się w cieniu zakazów i napięć, a mimo to przyszły setki ludzi. Tych, którzy ją pamiętali nie jako ikonę, tylko jako osobę, która realnie pomogła, wysłuchała, zainteresowała się losem zwykłych mieszkańców.
Jej pamiętniki przetrwały. Wydane wcześniej w Anglii stały się bestsellerami, a dziś są jednym z ważniejszych źródeł wiedzy o arystokracji przełomu XIX i XX wieku. Co ciekawe, część zapisków z pierwszych lat małżeństwa nadal pozostaje w archiwach i jest przechowywana w muzeum. To trochę tak, jakby historia Daisy wciąż miała niedopowiedziane fragmenty.
Dziś Zamek w Pszczynie i postać księżna Daisy funkcjonują razem - w opowieściach, wystawach, spacerach po wnętrzach. I to działa, bo jej życie było odbiciem epoki: pełnej przepychu, napięć, sprzeczności i nagłych załamań. Patrząc na te sale i korytarze, łatwo zapomnieć, że za nimi stał ktoś z krwi i kości. A Daisy właśnie o tym przypomina.
Zamek w Pszczynie nie jest więc tylko zabytkiem. To miejsce, w którym historia architektury spotyka się z bardzo osobistą opowieścią. I może dlatego ta historia nadal przyciąga - bo nie kończy się na murach.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Kim była księżna Daisy z Pszczyny?
Księżna Daisy była angielską arystokratką, żoną Hansa Heinricha XV Hochberga i panią na zamku w Pszczynie.
Dlaczego księżna Daisy jest związana z zamkiem w Pszczynie?
Po ślubie z księciem von Pless stała się jedną z najważniejszych postaci tej rezydencji.
Kiedy zamek w Pszczynie pełnił funkcję wojskową?
Podczas I wojny światowej, w latach 1915–1916, mieściła się tam Wielka Kwatera Główna armii niemieckiej.
Czy księżna Daisy mieszkała na stałe w Pszczynie?
Przebywała tam okresowo, choć częściej mieszkała w Książu i za granicą.
Jak zakończyło się małżeństwo księżnej Daisy?
Małżeństwo zakończyło się rozwodem w 1922 roku, po latach narastających konfliktów.
Kiedy zmarła księżna Daisy von Pless?
Zmarła 29 czerwca 1943 roku w Wałbrzychu, dzień po swoich urodzinach.
Dlaczego pamiętniki księżnej Daisy są ważne historycznie?
Stanowią jedno z najcenniejszych źródeł wiedzy o arystokracji przełomu XIX i XX wieku.
Źródła
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_w_Pszczynie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Teresa_Oliwia_Hochberg_von_Pless
https://zamek-pszczyna.pl/



Dodaj komentarz