Lew pies – mastif tybetański
Widziałeś kiedyś na spacerze psa, który bardziej przypominał lwa niż typowego czworonoga? Całkiem możliwe, że był to mastif tybetański. Nie bez powodu nazywa się go czasem „psim lwem”. Gęsta grzywa wokół szyi, potężna sylwetka i spokojne, pewne siebie spojrzenie sprawiają, że trudno przejść obok niego obojętnie. Choć rasę można spotkać w różnych częściach Polski, raczej rzadko zobaczysz takiego olbrzyma na blokowisku. To psy stworzone do życia na większej przestrzeni, dlatego częściej można natknąć się na nie przy domach z ogrodem czy w bardziej górzystych rejonach kraju niż na pomorzu. Skąd pochodzi ten niezwykły pies i dlaczego od wieków budzi tak duże zainteresowanie? O tym za chwilę.
Najważniejsze informacje o mastifie tybetańskim
- Mastif tybetański wywodzi się z Tybetu i należy do najstarszych ras psów Azji.
- Oryginalna nazwa Do-khyi oznacza „pies przywiązany” lub „pies bramy”.
- Dorosłe samce osiągają zwykle ponad 66 cm wysokości i często ważą ponad 60 kg.
- Samice tej rasy najczęściej mają cieczkę tylko raz w roku.
- Pełna dojrzałość może pojawić się dopiero między 3. a 4. rokiem życia.
- Psy te przez wieki pilnowały stad, klasztorów i górskich osad Himalajów.
- Jeden z mastifów tybetańskich został sprzedany w Chinach za niemal 2 miliony dolarów.
Do-khyi, czyli „pies na łańcuchu” – co oznacza jego nazwa?
Choć dziś mastif tybetański kojarzy się głównie z ogromnym psem stróżującym o imponującym wyglądzie, jego pierwotna nazwa mówi sporo o codziennym życiu tych zwierząt przed setkami lat. W Tybecie rasę określano mianem Do-khyi, co najczęściej tłumaczy się jako „pies przywiązany” albo „pies trzymany na uwięzi”.
Na pierwszy rzut oka może wydawać się to dziwne. Jak to możliwe, że tak majestatyczny pies otrzymał właśnie taką nazwę? Odpowiedź jest związana z jego dawną rolą. Mastify pilnowały stad, domostw i obozowisk rozsianych po surowych terenach Himalajów. W ciągu dnia często były wiązane przy wejściach do namiotów lub przy bramach gospodarstw. Nocą natomiast spuszczano je z uwięzi, by mogły patrolować okolicę i reagować na wszelkie zagrożenia.
Nie bez powodu w niektórych tłumaczeniach można spotkać także określenie „pies bramy”. To właśnie przy wejściach pełnił swoją najważniejszą funkcję. Każdy obcy, który zbliżał się do osady, musiał liczyć się z tym, że zostanie zauważony znacznie wcześniej, niż sam dostrzeże psa.
Co ciekawe, mastif tybetański nie był jedynie zwykłym stróżem. W kulturze Tybetu psy cieszyły się dużym szacunkiem. Towarzyszyły rodzinom, pasterzom i mnichom przez całe pokolenia. Można je było spotkać przy stadach owiec, kóz i jaków, ale również przy klasztorach położonych wysoko w górach.
Izolacja Tybetu sprawiła, że przez długi czas świat zewnętrzny wiedział o tych psach bardzo niewiele. Dopiero podróżnicy i kupcy zaczęli przywozić do Europy opowieści o ogromnych czworonogach pilnujących himalajskich szlaków. Nazwa Do-khyi pozostała jednak do dziś jednym z najciekawszych śladów dawnej historii tej rasy.
Jak wygląda lwi pies czyli mastif tybetański
Wystarczy jedno spojrzenie, by zrozumieć, skąd bierze się zachwyt nad wyglądem mastifa tybetańskiego. Jest duży, masywny i sprawia wrażenie zwierzęcia, które doskonale wie, ile waży jego własna obecność.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest oczywiście gęsta sierść wokół szyi. Szczególnie u samców tworzy ona wyraźną kryzę przypominającą lwią grzywę. W połączeniu z szeroką głową i mocną sylwetką daje to efekt, który budzi skojarzenia z królem zwierząt czyli lwem.
Nie jest to jednak pies, który wygląda ciężko czy niezgrabnie. Mimo potężnego kośćca zachowuje harmonijne proporcje. Ma mocną szyję, szeroką klatkę piersiową oraz silne kończyny przygotowane do poruszania się po trudnym, górskim terenie. Ogon jest długi i obficie owłosiony, najczęściej zawinięty nad grzbietem.
Na uwagę zasługują także oczy. Średniej wielkości, głęboko osadzone, zwykle w odcieniach brązu. Spojrzenie mastifa często określa się jako spokojne i uważne. Nie sprawia wrażenia psa, który bez przerwy szuka zajęcia. Raczej obserwuje otoczenie i ocenia sytuację po swojemu.
Sama sierść również jest wyjątkowa. Włos jest długi, prosty i gęsty, a podszerstek bardzo obfity. To właśnie dzięki niemu psy tej rasy mogły funkcjonować w surowym klimacie Himalajów, gdzie zimą temperatury potrafią spadać bardzo nisko.
Występują w kilku umaszczeniach. Można spotkać osobniki całkowicie czarne, czarne podpalane, złocistobrązowe, szare czy niebieskoszare. Część psów ma charakterystyczne jasne znaczenia nad oczami, na klatce piersiowej lub łapach. Niektórzy hodowcy nazywają je nawet „płomieniami”.
Co ciekawe, mastif tybetański potrafi zmieniać swój wygląd bardziej, niż mogłoby się wydawać. W okresie linienia traci ogromne ilości podszerstka. Pies, który zimą wygląda jak prawdziwy włochaty olbrzym, po kilku tygodniach może sprawiać wrażenie wyraźnie smuklejszego. Dla osób, które pierwszy raz widzą taki proces, bywa to spore zaskoczenie.
Do tego dochodzi imponujący wzrost. Dorosłe samce osiągają zwykle ponad 66 centymetrów w kłębie, a ich masa ciała często przekracza 60 kilogramów. Niektóre osobniki są jeszcze większe. Nic więc dziwnego, że dawni podróżnicy opisywali te psy z ogromnym podziwem, czasem nawet przesadzając z ich rozmiarami.
Skąd porównanie do lwa? Historia przydomka mastifa tybetańskiego
Wystarczy spojrzeć na dorosłego samca tej rasy. Szeroka głowa, gęsta kryza wokół szyi i pewny siebie sposób poruszania sprawiają, że skojarzenie nasuwa się niemal od razu.
Co ciekawe, nie tylko wygląd miał tutaj znaczenie. Już wiele wieków temu podróżnicy i kronikarze opisywali tybetańskie psy w sposób, który pobudzał wyobraźnię. Jednym z najbardziej znanych był Marco Polo, który podczas swoich podróży po Azji wspominał o ogromnych psach spotykanych na tych terenach. Według niektórych przekazów miały być wielkie niczym osły i dysponować głosem przypominającym lwa.
Oczywiście część takich opisów była zapewne przesadzona. Dawni podróżnicy często ubarwiali swoje relacje, zwłaszcza gdy opowiadali o odległych krainach, których większość ludzi nigdy nie miała okazji zobaczyć. Trudno jednak dziwić się zachwytowi. Dla mieszkańca średniowiecznej Europy widok potężnego psa z Himalajów musiał robić ogromne wrażenie.
Także późniejsi badacze i kynolodzy zwracali uwagę na niezwykły wygląd tej rasy. Mastif tybetański wyróżniał się na tle wielu europejskich psów nie tylko rozmiarem, ale również sposobem noszenia się. Nie był nadpobudliwy ani nerwowy. Zamiast tego zachowywał opanowanie, które dodatkowo budowały jego wyjątkowy wizerunek.
W niektórych krajach zaczęto nawet wyróżniać psy o wyjątkowo gęstej sierści wokół szyi jako odmianę określaną mianem „Lion Head”, czyli dosłownie „lwia głowa”. Takie osobniki posiadają wyjątkowo bujną sierść wokół szyi i karku, przez co podobieństwo do lwa staje się jeszcze bardziej widoczne.
Warto też pamiętać, że przez stulecia mastif tybetański był otoczony aurą tajemniczości. Tybet pozostawał odizolowany od świata zewnętrznego, dlatego informacje o tamtejszych psach docierały do Europy rzadko i często miały formę legend. Im mniej faktów znano, tym więcej rodziło się opowieści.
Jedna z popularnych teorii głosiła nawet, że właśnie od tych psów wywodzą się wszystkie wielkie rasy molosów. Dziś wiadomo, że sprawa wygląda znacznie bardziej skomplikowanie, ale sama hipoteza pokazuje, jak ogromne wrażenie wywierał mastif na kolejnych pokoleniach miłośników psów.

Strażnik klasztorów, stad i całych osad w cieniu Himalajów
Jego ojczyzną są wysokie tereny Himalajów i Wyżyny Tybetańskiej, gdzie życie od zawsze było znacznie trudniejsze niż w wielu innych częściach świata. Rozproszone osady, ogromne odległości między domostwami i surowy klimat sprawiały, że ludzie musieli polegać nie tylko na sobie, ale także na swoich zwierzętach. Właśnie wtedy ogromną rolę odgrywały mastify.
Towarzyszyły pasterzom podczas wypasu owiec, kóz czy jaków. Ich obecność miała odstraszać drapieżniki jeszcze zanim doszłoby do ataku. Na tych terenach zagrożeniem były nie tylko wilki. W źródłach pojawiają się również niedźwiedzie oraz śnieżne lamparty, które potrafiły polować na zwierzęta gospodarskie.
Nie mniej ważna była ochrona ludzkiego dobytku. W wielu rejonach Tybetu domostwa oddalone były od siebie o wiele kilometrów. Pomoc sąsiadów nie zawsze mogła nadejść szybko, dlatego czujny pies stanowił pierwszą linię obrony. Obcy przybysz był zauważany natychmiast, a donośne szczekanie ostrzegało właścicieli o jego obecności.
Szczególne miejsce mastify zajmowały przy klasztorach. W kulturze Tybetu były cenione i otaczane szacunkiem. Strzegły wejść do świątyń oraz zabudowań zamieszkiwanych przez mnichów. Trudno dziś wyobrazić sobie bardziej odpowiedniego strażnika. Duży, odważny, odporny na trudne warunki i niezwykle czujny.
Co ciekawe, wiele cech charakteru współczesnego mastifa można powiązać właśnie z tą dawną pracą. To pies przyzwyczajony do samodzielnego podejmowania decyzji. Gdy przez całe noce pilnował stad lub klasztorów, nie miał przecież właściciela stojącego obok i wydającego polecenia. Musiał sam ocenić sytuację i zdecydować, czy zagrożenie jest realne.
Być może właśnie dlatego mastif tybetański do dziś zachował sporą niezależność. Nawet współczesne osobniki często najpierw obserwują i dopiero później reagują. To pozostałość po czasach, gdy od ich czujności zależało bezpieczeństwo całych górskich osad.
Czy mastif tybetański naprawdę jest przodkiem wszystkich molosów?
Historia mastifa tybetańskiego jest tak długa i pełna tajemnic, że przez lata wokół tej rasy narosło wiele teorii. Jedna z najbardziej znanych mówiła o tym, że to właśnie on miał być przodkiem wszystkich współczesnych molosów, czyli grupy dużych i silnie zbudowanych psów, do której zalicza się między innymi bernardyny, rottweilery czy różne odmiany mastifów.
Skąd w ogóle wziął się taki pomysł? Powodów było kilka. Przede wszystkim mastif tybetański należy do bardzo starych ras. Przez wieki rozwijał się w izolacji na terenach Tybetu, a jego wygląd robił wrażenie na podróżnikach, którzy po raz pierwszy docierali w tamte rejony świata. Wielu badaczy uważało, że tak potężny i dawny pies musiał odegrać ważną rolę w historii innych ras.
Do powstania tej teorii przyczyniły się również dawne przekazy. Wspominano, że psy z terenów Tybetu mogły trafiać do Indii, Persji czy Asyrii. Później miały rozprzestrzeniać się dalej wraz z ludźmi, handlem i wędrówkami wojsk. Nic więc dziwnego, że część kynologów uznała mastifa tybetańskiego za swego rodzaju "ojca" wszystkich dużych psów typu molos.
Dziś jednak naukowcy patrzą na tę sprawę znacznie ostrożniej. Badania genetyczne nie potwierdziły, aby mastif tybetański był bezpośrednim przodkiem wszystkich molosów występujących obecnie na świecie. Owszem, rasa jest bardzo stara i wykazuje związki z niektórymi dużymi psami, ale historia rozwoju ras okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż przypuszczano jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Co ciekawe, podobieństwo wielu ras górskich wcale nie musi oznaczać wspólnego pochodzenia. Psy żyjące w odległych od siebie regionach często rozwijały podobne cechy niezależnie od siebie. Potrzebowały gęstej sierści, mocnego kośćca, odporności na trudne warunki oraz instynktu obronnego.
Najdroższe mastify świata i chińska gorączka zakupów
Wszystko zmieniło się na początku XXI wieku, kiedy wokół tej rasy wybuchła prawdziwa gorączka zakupów.
Największe zainteresowanie pojawiło się w Chinach. Wraz ze wzrostem liczby bardzo zamożnych przedsiębiorców i milionerów niektórzy zaczęli poszukiwać rzeczy, które podkreślałyby ich pozycję społeczną. Drogie samochody czy egzotyczne zwierzęta stały się elementem szpanu. W pewnym momencie do tego grona dołączył również mastif tybetański.
Popyt rósł błyskawicznie. Hodowcy zaczęli otrzymywać coraz wyższe kwoty za szczenięta, a media regularnie informowały o kolejnych rekordach. Najgłośniejsza historia dotyczyła psa sprzedanego w 2014 roku. Zapłacono niemal 2 miliony dolarów, co wywołało ogromne zainteresowanie na całym świecie.
Dla wielu osób taka kwota była wręcz niewiarygodna. Trudno się dziwić. Za cenę jednego psa można było kupić kilka domów albo pokaźną kolekcję luksusowych samochodów.
Wraz z rosnącymi cenami zaczęły powstawać kolejne hodowle. Wielu ludzi dostrzegło możliwość szybkiego zarobku. W niektórych regionach Tybetu i Chin liczba hodowców wzrosła w bardzo krótkim czasie. Problem pojawił się wtedy, gdy moda zaczęła słabnąć.
Po kilku latach ceny zaczęły spadać. Wpływ miało na to spowolnienie gospodarcze, ale także zmieniające się podejście do ostentacyjnego pokazywania majątku. Psy, za które wcześniej płacono fortuny, nagle przestały budzić aż takie emocje.
Niestety nie wszyscy właściciele byli przygotowani na opiekę nad tak dużym i wymagającym zwierzęciem. W niektórych miejscach pojawił się problem porzucanych mastifów, a część hodowli zakończyła działalność. Historia, która zaczęła się od rekordowych cen i ogromnego zainteresowania, pokazała również mniej przyjemną stronę popularności.

Dlaczego mastif tybetański dojrzewa wolniej niż wiele innych ras?
Wielu właścicieli dużych psów wie, że im większa rasa, tym dłużej trwa jej rozwój. W przypadku mastifa tybetańskiego ta zasada jest widoczna szczególnie mocno. Choć już jako młody pies potrafi osiągać imponujące rozmiary, na pełną dojrzałość trzeba poczekać znacznie dłużej niż w przypadku wielu innych ras.
Dorosły wygląd nie zawsze oznacza bowiem pełne ukształtowanie organizmu. Mastif tybetański rozwija się stopniowo, a jego masywna budowa potrzebuje czasu. Samice osiągają pełną dojrzałość zwykle około trzeciego roku życia. U samców proces ten może trwać nawet cztery lata.
To dość niezwykłe, zwłaszcza gdy porówna się go z rasami średniej wielkości, które często stają się dorosłe już po kilkunastu miesiącach. U mastifa wszystko przebiega wolniej. Dotyczy to nie tylko wyglądu, ale również zachowania.
Młody mastif potrafi czasami zaskoczyć właściciela. Z jednej strony wygląda jak ogromny pies zdolny pilnować całego gospodarstwa. Z drugiej nadal zachowuje się momentami jak szczeniak, który właśnie odkrywa świat. Ta różnica między wyglądem a dojrzałością bywa źródłem wielu zabawnych sytuacji.
Powolne dojrzewanie ma prawdopodobnie związek z historią rasy. Przez wieki psy te rozwijały się w trudnych warunkach górskich, gdzie liczyła się przede wszystkim wytrzymałość i zdrowie. Organizm potrzebował czasu, by zbudować mocny kościec, odpowiednią masę mięśniową. Dawało to odporność pozwalającą funkcjonować w wymagającym środowisku.
Ciekawostką jest również fakt, że samice mastifa tybetańskiego zazwyczaj mają cieczkę tylko raz w roku. Większość ras przechodzi ten okres dwa razy w ciągu roku. Niektórzy badacze zwracają uwagę, że ta cecha może mieć związek z dawnym przystosowaniem do życia w surowym klimacie Himalajów.
Długi okres dojrzewania sprawia, że wychowanie mastifa wymaga cierpliwości. Niektóre cechy charakteru ujawniają się dopiero z wiekiem. Pies staje się bardziej opanowany, pewniejszy siebie i coraz lepiej odnajduje się w roli strażnika.
Mastif tybetański nie dla każdego
Nie da się ukryć, że mastif tybetański robi ogromne wrażenie. Wielu ludzi zakochuje się w jego wyglądzie już po pierwszym zdjęciu. Problem w tym, że za imponującą sylwetką stoi także bardzo specyficzny charakter, który nie każdemu przypadnie do gustu.
To pies wychowany przez setki lat do samodzielnego pilnowania terenu. Nie był stworzony do wykonywania dziesiątek poleceń dziennie ani do nieustannego oczekiwania na wskazówki człowieka. W jego naturze od zawsze było samodzielne ocenianie sytuacji i podejmowanie decyzji.
Właśnie dlatego mastify bywają określane jako psy niezależne. Potrafią szybko się uczyć, ale nie oznacza to, że będą wykonywać każdą komendę z takim samym entuzjazmem jak niektóre rasy użytkowe. Często najpierw obserwują, analizują sytuację, a dopiero później reagują.
Do obcych podchodzą z dużą rezerwą. Nie jest to pies, który po kilku minutach będzie domagał się głaskania od każdej nowo poznanej osoby. Dawne zadania strażnika pozostawiły po sobie wyraźny ślad. Mastif lubi wiedzieć, kto pojawia się na jego terenie i z jakiego powodu.
Nie oznacza to jednak, że jest agresywny. Prawidłowo wychowany pies tej rasy zazwyczaj zachowuje opanowanie i pewność siebie. Nie szuka konfliktów, ale też nie należy do zwierząt, które łatwo dają się zastraszyć. To właśnie ta mieszanka spokoju i stanowczości sprawiła, że przez wieki tak dobrze sprawdzał się jako stróż.
Warto pamiętać również o jego rozmiarach. Kilkukilogramowy szczeniak szybko zamienia się w psa ważącego kilkadziesiąt kilogramów. Jeżeli właściciel od początku nie poświęci czasu na wychowanie i socjalizację, późniejsze poprawianie błędów może być znacznie trudniejsze.
Także miejsce zamieszkania ma znaczenie. Mastif tybetański zdecydowanie lepiej czuje się tam, gdzie ma własną przestrzeń do obserwowania otoczenia. Wielki ogród czy posesja będą dla niego znacznie bardziej naturalnym środowiskiem niż niewielkie mieszkanie w centrum miasta.
Mimo swojej niezależności potrafi mocno przywiązać się do rodziny. Nie zawsze okazuje to w bardzo wylewny sposób, ale zwykle uważnie obserwuje domowników i interesuje się tym, co dzieje się wokół niego. To jeden z tych psów, które wolą czuwać obok niż domagać się uwagi przez cały dzień.
Osoby szukające bezwarunkowo posłusznego psa mogą być zaskoczone jego charakterem. Kto jednak zaakceptuje jego naturę i nauczy się ją rozumieć, zyskuje wyjątkowego towarzysza oraz strażnika, którego instynkty były kształtowane przez wiele stuleci.
FAQ - najczęściej zadawane pytania
Co oznacza nazwa Do-khyi?
Do-khyi oznacza „pies przywiązany” lub „pies bramy”. Nazwa nawiązuje do dawnej roli mastifów pilnujących wejść do gospodarstw i namiotów.
Dlaczego mastif tybetański jest nazywany psim lwem?
Powodem jest jego gęsta grzywa wokół szyi, masywna sylwetka i majestatyczny wygląd, który wielu osobom kojarzy się z lwem.
Jak duży jest mastif tybetański?
Dorosłe samce osiągają zwykle ponad 66 cm wysokości w kłębie i często przekraczają 60 kg masy ciała.
Czy mastif tybetański jest dobrym psem stróżującym?
Tak. Przez setki lat pilnował stad, klasztorów i domostw, dlatego do dziś zachował silny instynkt obronny i dużą czujność.
Czy mastif tybetański nadaje się do mieszkania w bloku?
Rasa lepiej czuje się na większej przestrzeni. Ze względu na rozmiary i charakter najczęściej wybierana jest do domów z ogrodem.
Jak długo dojrzewa mastif tybetański?
Samice osiągają pełną dojrzałość około trzeciego roku życia, natomiast samce mogą dojrzewać nawet do czwartego roku.
Czy mastif tybetański jest przodkiem wszystkich molosów?
Dawniej wielu badaczy tak uważało, jednak współczesne badania genetyczne nie potwierdziły tej teorii.
Ile kosztował najdroższy mastif tybetański?
Jeden z najbardziej znanych mastifów został sprzedany w Chinach niemal dwa miliony dolarów, ustanawiając rekord dla tej rasy.
Jakie zadania wykonywał mastif tybetański w swojej ojczyźnie?
Pilnował stad owiec, kóz i jaków, strzegł klasztorów oraz chronił górskie osady przed intruzami i drapieżnikami.
Źródło
https://en.wikipedia.org/wiki/Tibetan_Mastiff
Polecamy również inne nasze artykuły:
- Kamera i żubry online na żywo – gdzie i kiedy
- Zwierzę bez ogona? Ciekawostki o zwierzętach
- Gniazdo os w ziemi – jak wygląda i co z nim zrobić?


Dodaj komentarz